2015-02-14

Święto Miłości

Post o tym tytule już był :) dokładnie rok temu..i mam nadzieje,że za rok pojawi się kolejny tak samo zatytułowany. O tym jak ja patrzę na to święto od jakiegoś czasu pisałam TU  iTU
Dziś tylko przypomnę,że dla mnie to święto miłości, a nie tylko zakochanych.. Święto liberalne, a nie wykluczające :) I dlatego życzę Wam dziś dużo miłości, wszelkiego rodzaju :) Tej partnerskiej, tej rodzicielskiej , przyjacielskiej i jakiej jeszcze chcecie :D Niech dziś będzie słodko, serduszkowo aż nas zemdli ! O! I niech opary tego dnia utrzymają się w powietrzu, aż do następnego 14 lutego  ! 

Ponieważ blog ostatnio leży odłogiem z braku moich  sił, zdrowia, chęci i natchnienia, to dziś mała rekompensująca dawka świątecznych miłosnych zdjęć :) To dla Was.. bo doceniam Waszą miłość do rzeczy pięknych , miłość do tworzenia i dobrą energię , którą tu u mnie zostawiacie w komentarzach :)






w domu mam nawet małego amorka, i to przez cały rok ;) 














Zawsze chciałam zrobić GIF, ale ciągle zapominałam  ;p  Następna rzecz "to do" , to cinematograpahy :) 



Niestety nie wiem kiedy do Was wrócę z kolejnymi postami, ale jeśli baardzo będziecie tęsknić..piszcie, to się zmobilizuję ;) 


Miłego wieczoru Wam życzę :) 
Iza

2015-02-04

Po co mi to ?

Po co mi to ?  Co ? Udział w konkursie  Blog Roku..Zanim się zgłosiłam, kilka razy zadałam sobie to pytanie..  Bo jest jedna rzecz w tym konkursie, której nie lubię..  Nie lubię się prosić (tak mam i już), a jednak na pewnym etapie , muszę poprosić..  Muszę poprosić Was , moich czytelników, podglądaczy, zaglądaczy, zerkaczy...  ( i znajomych, rodzinę.. znajomych znajomych .. ;) ) o oddanie głosu na mój blog. I trochę mnie to denerwuje, bo muszę się przełamać wewnętrznie i poprosić Was o ten głos.. Z drugiej strony myślę sobie,że jest to fajne nowe doświadczenie i przełamywanie własnych słabości ( bo nie umiejętność proszenia to podobno słabość ;) ). Liczę też na to,że mam super czytelników i docenią mój 3 letni już wkład pracy w tego bloga. Staram się, żeby posty nie były o byle czym, a zdjęcia  estetycznie Was zadowalały.. i mimo iż nie każdy kocha te same kolory co ja ( bądź taka ich ilość), to żeby wychodził z bloga z uśmiechem i energią i chęcią działania.

Więc teraz oficjalnie :)  Biorę udział w konkursie Blog Roku. Pierwszy i raczej ostatni raz. Jeśli chcielibyście w jakiś sposób dać wyraz waszemu zadowoleniu wynikającemu z zaglądania pod ten adres w przepastnej sieci..to jest to niepowtarzalna okazja :D Proszę o Wasz głos. Zagłosować można sms -em ( tylko raz) do 10.02.2015 .Koszt sms-a to 1,23 i jego wartość zasili Fundację Dzieci Niczyje. 


DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY ODDANY GŁOS ! :D


A żeby nie było tak nudno..i tylko o konkursie, to dla rozrywki parę zdjęć, których Wam jeszcze nie pokazywałam ;) Coś w moich kolorach .. na rozweselenie tej niezdecydowanej zimy ;)








Ta chwilowa cisza na blogu, nie jest spowodowana brakiem tematów.. ale brakiem sił i trochę zdrowia.. Jeszcze chwila i wrócę do Was z nowymi postami :)  

Jeszcze raz dziękuję, że tu zaglądacie i komentujecie i dziękuje, za te smsy , które wyślecie :D

Iza 

2015-01-23

indiański naszyjnik DIY

Dziękuję wszystkim za taki fajny odzew na pióropusz mojego autorstwa :)  Jeśli któraś z Was zrobi, koniecznie niech się pochwali :).  Dzisiejszy post będzie tworzył komplet z poprzednim wpisem. Bo prawdziwy Indianin powinien posiadać również oryginalny naszyjnik!  Tak jak poprzednio inspiracje czerpałam z oryginalnych zdjęć rdzennych amerykanów (prosto z tej strony ). Zdjęcia, które pokażę Wam poniżej od razu zainspirowały mnie do kilku naszyjników. Na potrzeby wpisu zrobiłam najprostszy z nich, ale pokazujący technikę, którą można wykorzystać do bardziej skomplikowanych indiańskich ozdób. 


Do zrobienia naszyjnika potrzebne będą  :


  • kolorowe papierowe rurki 
  • ostry nożyk /ewentualnie nożyczki
  • mulina/kordonek
  • duża igła 
  • linijka




Kilka rurek pocięłam na 4 równe kawałki ( ok 4,5 cm). Każdą z nich ścięłam ukośnie na końcach. Każdy koniec rurki musi być ścięty w inną stronę. Ilość takich kawałków rurek zależy od wielkości naszyjnika. Ja wykorzystałam 18 kawałków ( czyli niecałe 5 rurek).


Do trzech rurek przyszyłam wcześniej pocięte rurki. Igłą przebiłam długie rurki na bokach, a mniejsze rurki tylko nawlekłam na nitkę ( tak jak to widać na zdjęciu niżej ) . Między krótkimi rurkami starałam się  zachować równe odstępy.  


Mój naszyjnik jak na standardy indiańskie jest dość skromny. Ma tylko 9  dość krótkich rurek w dwóch rzędach ;). Miałam jednak na uwadze niewielkich rozmiarów ciało mojego małego indianina Y :) Widzicie też, dlaczego rurki ścinałam ukośnie. Dzięki temu zabiegowi ładnie układają się w "V" :)  



Udało mi się nawet zrobić 2 zdjęcia w pełnym rynsztunku małego Y .. choć jego miny mówiły same za siebie.. "matka zwariowała!" ;) 


Za to duży pan Y cierpliwie pozował i znosił wszystkie pomysły żony ;)  


a na koniec wykazał się własną inwencją twórczą przy pozowaniu ;p  


Zdjęcia poniżej były moją główną inspiracją i oba pochodzą ze strony o której wspominałam na początku wpisu :) 


Jak widzicie , z tymi rurkami można nieźle poszaleć i zrobić indiańskie wisiory na bogato! :D  



Ja już nie mogę doczekać się wiosny i realizacji indiańskiej sesji :D  ależ pióropusze dzieciakom narobię! :D  

Na weekend zostawiam Was również z nowym wydaniem  magazynu "PODRÓŻE", który od wczoraj jest już w sprzedaży. A tam.. artykuł o Kubie i 4 strony moich zdjęć :D Artykuł napisała Joanna Szyndler, tak samo mocno związana z Kubą jak ja  ;)  


Swoją drogą, jak ktoś by mi powiedział,że w przeciągu roku  efekty moich tak różnych pasji ( podróżowanie i fotografia oraz urządzanie wnętrz) będą miały finał w dwóch czasopismach , które prenumerowałam jako nastolatka i dwudziestoparolatka, to bym się uśmiała.. i marzyła dalej ;) .. Chyba jestem szczęściarą :D 

WSPANIAŁEGO WEEKENDU 
Wam życzę ! 

Iza