2016-12-03

O SZCZĘŚCIU

Mało jest u mnie postów life style-owych. Nigdy nie ukrywałam też, że pisanie, nie jest moją najmocniejszą stroną. Wiem, że mój blog przyciąga głównie, ze względu na zdjęcia, nie koniecznie na treść. Jednak gdy, Jysk postawił mi wyzwanie, stworzenie klimatu hygge wykorzystując ich asortyment, musiałam zgłębić temat. Z pojęciem hygge spotkałam się bardzo niedawno. Głównie, przez dość mocną promocję dwóch książek o tym samym tytule. W moje ręce trafiła ta, napisana przez Meik Wiking. Jej podtytuł to "klucz do szczęścia". Możliwe, że wiele osób pomyślało, o! w końcu dowiem się jak być szczęśliwym. Mam jednak wrażenie, że po przeczytaniu książki, wiele osób pomyślało, że już dawno znało klucz do szczęścia i co więcej, często go używało. Dla mnie książka nie jest odkrywcza. Raczej opisuje to co już wiemy, bo człowiek instynktownie dąży do szczęścia. I nawet jeśli  nie mamy go na stałe, staramy się tworzyć szczęśliwe chwile. A co te chwile tworzy szczęśliwymi ?  Składa się na to bardzo wiele czynników. Jednak moim zdaniem jest jeden podstawowy, bez którego inne już nie dadzą sobie rady. Jest nim poczucie bezpieczeństwa. W obecnych czasach coraz bardziej w cenie. Tylko dzięki takiej opoce, możemy dalej budować swoje szczęśliwe chwile dokładając kolejne elementy. Pozostałe części układanki zwanej szczęściem też moim zdaniem mają dużo wspólnego z poczuciem bezpieczeństwa. Według Meik na hygge składają się dobre i bliskie relacje społeczne (ale w mniejszych grupach), przytulność tworzona przez odpowiednie dobrane elementy otoczenia,  ciepłe światło i odnajdowanie przyjemności w prostych czynnościach. Jeśli ktoś miałby zilustrować hygge byłby to obrazek kilkorga przyjaciół/ rodziny w domu w śnieżny wieczór. Gdy  na zewnątrz zimno i wieje, oni bezpiecznie siedzą przy kominku w wygodnych dresach, ciepłych skarpetach, z kubkiem gorącej herbaty, kakao lub kawy. Dookoła palą się świece, małe lampki, z piekarnika wydobywa się zapach właśnie pieczonego domowego ciasta. Ktoś siedzi na kanapie w śród wielu poduch, przykryty ciepłym kocem i czyta ulubiona książkę, ktoś inny gra w grę planszową na dywanie. I nawet jeśli naszym wyobrażeniem największego szczęścia byłoby zdobycie Korony Ziemi, to taki obrazek pozytywnie wpłynąłby na wzrost endorfin w naszym organizmie. Nie ma mocnych ;)  
Media społecznościowe, a szczególnie instagram i pinterest bardzo dobrze pokazują, że właśnie takie obrazki cieszą nasze oczy i duszę i najchętniej się nimi dzielimy i okazujemy swój zachwyt przez pozostawienie pod nimi "lajków". Można powiedzieć, że każdy z nas ma w sobie hygge i świadomie lub mniej do niego dąży. 

Osobiście uważam, że moje hygge to lato. Wtedy jestem najszczęśliwsza. Kocham ciepełko nawet takie, które zalewa mnie hektolitrami potu i powoduje, że ruszam się w trybie "slow motion". Może dlatego, o wiele więcej czasu poświęcam tematowi hygge zimą (teraz już wiem, jak nazwać ten coroczny zimowy czas opatulania się ciepłym kocem, ciepłym światłem i gorącymi napojami).   Latem wszystko jest dla mnie hygge bez wkładania większego wysiłku w osiągnięcie tego stanu. Zimą jest mi tak źle (bo zimno, bo szaro i brak słońca i kilogramy ubrań  w rolach obciążników  i spotkania z przyjaciółmi rzadsze, bo ciężko wyjść z domu na mróz), że muszę się mocno postarać, aby osiągnąć stan szczęścia. Krótki dzień i temperatura za oknem sprzyja przebywaniu w domu. Tak więc tu tworzę swoją oazę szczęścia z moimi dwoma panami Y (małym i dużym), a także celebruję bardzo chwilę sam na sam (myślę, że mamy mnie rozumieją ;) ). Jeśli jesteście tu ze mną dłużej lub znacie mnie osobiście wiecie, że jestem zbzikowaną estetką. W brzydkim i mało przytulnym wnętrzu czuję się po prostu źle. Dlatego mój dom ciągle jest dopieszczany, a zimą najbardziej. Wtedy właśnie tworzę swoje hygge. Podstawą są ciepłe koce, duża ilość poduch i światełka. Nawet zastanawiam się, czy w tym roku nie przesadziłam  z lampkami i nie robię konkurencji pobliskiemu marketowi ;p .




Nie jestem minimalistką. Próbowałam, ale mi nie wyszło. Kiedyś planowałam mieć kilka ścian pustych. Bez ramek  i innych ozdób. Jak widać, bezskutecznie. Lubię tę przytulność (dla nie których zagracenie ;) ), które dają ozdoby na ścianach. 


Koce, poduchy, światełka, coś słodkiego, ciepła herbata i książka. Jak tylko skończyłam robić te zdjęcia, zajęłam wygodną pozycję na niniejszej sofie. To była moja chwila szczęścia i luzu tego dnia :)






Hygge to również, odnajdywanie szczęścia i radości w prostych czynnościach. Nie malowałam około 18 lat. Zapomniałam ile radości dawało mi machanie pędzelkiem po kartce. Te rysunki kaktusów i liścia monstery przypomniały mi o tym. I chyba będę częściej do tego wracać :) 




Mój salon w tym sezonie zimowym jest już całkiem hygge. Stan najwyższego skumulowania szczęścia w szczęściu osiągnie oczywiście na Boże Narodzenie ;).  A, że szczęściem trzeba się dzielić, to na pewno pokażę Wam jak to wtedy będzie wyglądało :) .
Ciekawa jestem, jak Wy tworzycie swoje chwile szczęścia i jak bardzo to co Was otacza ma na nie wpływ. 


Asortyment Jysk, który pomógł mi stworzyć hygge w moim salonie :

Uściski 
Iza 

2016-11-28

ŚWIECE ADWENTOWE

Jeśli zajrzeliście tu prowadzeni linkiem z facebooka, to pewnie jesteście ciekawi czym zaskoczył mnie Adwent. To bardzo proste. Zaskoczył mnie tym, że się pojawił. Serio. Niefrasobliwie, jak na blogerkę homestylową, która powinna mieć rękę na pulsie, jeśli mowa o wydarzeniach w kalendarzu, które mają wpływ na ten nasz "homestyle", nie przypilnowałam kalendarza. Uratował mnie instagram i to że wiele osób wrzuciło zdjęcia ze świecami adwentowymi. Myślałam, że mam jeszcze tydzień a tu niespodzianka. Dlatego mój stroik ze świecami adwentowymi w tym roku to bardzo szybka improwizacja. Z tego co akurat miałam pod ręką. O dziwo, to chyba będzie mój ulubiony dotychczasowy stroik adwentowy.  I tak jak wspominałam na instagramie, czerwień powoli odchodzi w cień. Tegoroczne święta będą bez czerwieni. Tym razem obiecuję daty nie przegapić i świąteczny stół pokazać z dużym wyprzedzeniem. 

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

Zdjęcia robiłam dzisiaj, więc wybaczcie, ale jedna świeca już mocno wypalona. 

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

Świeczniki to mała zbieranina, łącznie z przemalowywaniem jednego z nich jakiś czas temu ( był czerwony ;) ). Szyszki wyciągnięte z pudła z ozdobami świątecznymi, porosty z pudła po dekoracjach z ostatniego BPM 2 . Plakietki z numerkami zakupiłam w poprzednich sezonach. 

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

Do tej pory byłam miłośniczką tylko białych świec. Niedawno na potrzeby jednej sesji zakupiłam kilka kolorowych i efekt bardzo mi się spodobał. 

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

advent, advent candles, advent wreath, Christmas

Mam nadzieję, że brak czerwieni w colores de mi alma, Was do mnie nie zniechęci . Obiecuję, że nadal będzie kolorowo. Inaczej, ale nie nudno. I kto wie, może za kilka lat niebieski pójdzie w zapomnienie a zapałam wielką miłością do różu ? ;) 

spokojnego Adwentu 

Iza