2016-01-11

Co ja robiłam przez ostatnie 12 miesięcy ?

Macie czasami tak, że wracacie z dużych zakupów, sprawdzacie stan konta i jesteście w szoku, że tak dużo wydaliście? Niby w trakcie zakupów liczyliście wydatki, niby wydawało się, że wypływ z portfela/karty jest opanowany i względnie do zaakceptowania. Na koniec dnia taka niespodzianka. Wydaliście dużo. Dużo więcej niż zakładaliście i nie wiecie jak to się stało. Wtedy zazwyczaj siadamy z kartką, ołówkiem i paragonami i podliczamy cały szalony dzień na zakupach. Okazuje się, że zarejestrowaliśmy te największe wydatki, a te najmniejsze, które przelały czarę, gdzieś się za tymi dużymi schowały. 
Ja tak miałam na koniec tego roku. Jednak nie z zakupami. Ja byłam w szoku, gdzie się podziała moja energia. Dlaczego mój stan zasobów energetycznych jest bliski zeru ? Wydawało mi się, że nad nim panuję. Trudno zapamiętać wszystko co działo się w ciągu dwunastu miesięcy. Głównie zapisują się nam w pamięci te największe wydarzenia. Te mniejsze, dziejące się pomiędzy tym wszystkim gdzieś umykają, a są równie ważne i także zużywają nasze zasoby energetyczne :) 

Miałam nie robić podsumowań, ale właśnie z powodów, które opisałam wyżej wzięłam karteczkę i ołówek i podsumowałam wszystko tu na blogu.  Tak dla własnej potrzeby zapamiętania tych mniejszych rzeczy również. I choć wszystko co niżej pokażę wyżuło i wypluło moje siły, to niczego nie żałuję, bo każda z tych rzeczy sprawiła mi dużo radości. 
Gotowi na moje rozliczenie rachunków za 2015 rok  ;) ? ( księgowa ze mnie wychodzi nawet na blogu ;p )



To był mój 4 rok prowadzenia bloga. Postów było 46. Patrząc na liczby z poprzednich lat, to liczbowo są u mnie wzloty i upadki. Zaczęłam od 69 potem 43 kolejny rok 65 i ostatni 46. Jeśli to jakaś niepisana zasada w tym roku powinnam przekroczyć 60 postów ;). Wyjątkowo mało pokazywałam Wam moich wnętrz. Najczęściej był to balkon ;). Trochę nadrobiłam ten stan pokazując Wam moja sypialnie w 7 różnych odsłonach. W tym roku będzie ciąg dalszy tego postu  ;) Było to spowodowane głównie tym, że w ubiegłym roku moje mieszkanie było przeze mnie potraktowane trochę po macoszemu. Powód : brak sił i czasu. Nie znaczy to, że nic się nie działo i nic nie zmieniłam. Po prostu nie miałam kiedy tego sfotografować i Wam pokazać :) Obiecuję nadrobić w tym roku :D Nie żałowałam Wam natomiast DIY i zdjęć różnych małych aranżacji z pomysłami do własnego wykonania.  Przytrafiły się nawet dwa posty kulinarne ( beza i lody) i dwa lifestylowe ( Kuba 2014 i Kampinos jesienią) .
Kilka materiałów, które mogliście zobaczyć w postach ukazało się w internetowych publikacjach na issue: Hunting for inspiration Agnetha Home, Home on the Hill - przewodnik wiosenno-wielkanocnych inspiracji   oraz reportaż z podróży z dzieckiem na Kubę na portalu  ladnebebe.pl . Wzięłam też udział w projekcie Oli z Apetycznego Wnętrza - Dlaczego Warto być blogerem.  



Część z Was wie, część nie, ale od 2013 tworzę artykuły "zrób to sam" na blog IKEA tytuurzadzisz.pl. Z tej współpracy bardzo się cieszę, bo moja kreatywność musi być ciągle na wysokich obrotach. W ubiegłym roku zrobiłam (pomysł, wykonanie, fotografowanie-krok po korku i efekt końcowy oraz napisanie artykułu ) 26 projektów ( większych i mniejszych). Od początku współpracy 59. Wydaje mi się, że to całkiem wysokie liczby są ;) chociaż, może się mylę .. :p Każdy, kto robi na swoim blogu wpisy tego typu, wie ile to jest pracy :). Nie ukrywam, że najbardziej z całego procesu lubię fotografować efekt końcowy ;) 



W czerwcu napisałam Wam o nowym projekcie, którego się podjęłam.  Remont domu po dziadkach, który teraz należy do mojej mamy ->Projekt Starachowice. Oczywiście nie robiłam go sama. Od dużych fachowych prac mieliśmy mojego wujka( zawodowca), bardzo dużo zrobił też mój mąż. Ja podjęłam się wszystkich metamorfoz meblowych, ściennych, akcesoriów, aranżacji wnętrz i logistyki. Malowałam też okiennice i dom na zewnątrz. Cały komplet drewnianych mebli ogrodowych też nie umknął moim pędzlom ;).  Pisząc Wam o projekcie pierwszy raz nie wiedziałam, że aż tak się rozrośnie. W miarę jedzenia apetyt jednak rośnie. Każdy długi weekend i 10 dniowy urlop spędziłam na placu boju. Pamiętacie największe upały ( te 40-to stopniowe) ? Właśnie wtedy zrobiłam najwięcej ;p. Kilka z Was podejrzewało mnie o to że jestem robotem ;p No więc, nie jestem ;) To była siła woli ;D.  
W zeszłym roku zmieniliśmy to co jest powyżej, na to co jest na secie pod tekstem. To nadal nie koniec zmian i jeszcze dużo mam do zrobienia, więc spodziewajcie się w tym roku dalszych postów.  


Obiecuję, że w tym roku w projekcie Starachowice, pokażą się jeszcze inne kolory niż różowy i żółty ;) Drugi pokój będzie bardziej męski w swojej kolorystyce ;) 


W tym wszystkim co się działo w Starachowicach, od czerwca do końca września, starałam się znaleźć czas na to co na nazywamy "zwykłym życiem";). Tak ważnym dla naszej psychiki. Czas dla moich dwóch panów Y  i drobne przyjemności :)  


Projekt, na który poświęciłam dużo czasu i energii ( i nie żałuję ani minuty) to Bloggers Photo Meeting. Cieszę się, że dałam się namówić dziewczynom na zorganizowanie takich warsztatów i cieszę się, że Beata i Ludmiła  pomogły mi w tym przedsięwzięciu. Bez nich by się to nie udało. Co prawda, po zakończeniu całego wydarzenia czułam się jak po przebyciu jakiegoś triatlonu co najmniej i to takiego hardcorowego. Pomimo tego .. powtórzę to w tym roku ;) Będzie druga edycja. Tak bardzo pozytywny odzew uczestniczek i partnerów wydarzenia oraz Wasz dodaje skrzydeł. Swoją drogą, mam jeszcze zaległe wpisy z tego wydarzenia ze stylu boho i scandi ;) Więc przypomnę Wam w tym roku co tam się jeszcze działo ;) 



Na dużą mniejszą skalę, ale równie udane jak BPM spotkanie, zorganizowałam pod koniec listopada. Bo jeśli IKEA, z którą współpracuję, otwiera tak fantastyczne miejsce jak KUCHNIA SPOTKAŃ i daje mi szanse zorganizowania tam kolejnego blogerskiego spotkania, to mimo "battery low" wchodzę w to  ;) I tak jak w sierpniu , niczego nie żałuję ;) A organizowania takich spotkań podoba mi się coraz bardziej :) 


W 2014 stworzyłyłyśmy wraz z przyjaciółką i koleżanką z liceum kolektyw pięknie JEST! Na początku tego roku zostałyśmy we dwie wraz z Beatą ForRentForLiving i pomiędzy wszystkimi naszymi zajęciami, zrobiłyśmy 7 sesji. Trzy z nich ukazały się w znanych Wam internetowych pismach wnętrzarskich. Green Canoe i Pure Passion Magazine. Nasz kolektyw ciągle żywy, więc zachęcam do współpracy ;) 



Izabela Perez Harriette PHOTOGRAPHY tak na prawdę był pierwsza. Zanim powstał blog coloresdemialma. Fotografią żyję już 10 lat i mam nadzieję, że tak zostanie do końca życia. Po bardzo intensywnym 2014-tym roku w "tym dziale" mojej działalności życiowej, w 2015 postanowiłam odpocząć. Nie robić sesji zleconych, ślubów chrzcin itp.. Nie udało się . Były chrzciny, brzuszki, dzieci i kameralny ślub tez był. Nie wszystko mogę pokazać, bo nie każdy na to zezwala. Tym bardziej doceniam zgody na publikacje, które mam :)  Na blogu niestety nie znajdziecie tych zdjęć, bo nie mam kiedy przygotować postów ;) Czasami wrzucam pojedyncze zdjęcia na fan page :) 


W minionym roku znalazłam tez czas na odpoczynek. Romantyczny wyjazd tylko z mężem ( 5 rocznica ślubu).  Syn spędził ten czas z ukochaną babcią. Nasz wypoczynek rzadko kończy się leżeniem plackiem na plaży, dlatego odpoczęliśmy głównie psychicznie ;) Przez 9 dni przeszliśmy wszerz i w wzdłuż Lizbonę, Porto i Barcelonę ;) Ten post zmotywował mnie do obróbki zdjęć z tej podróży, bo od czerwca leżą nietknięte na dysku. Mam więc materiał na wpis w tym roku ;) 

Nie na wszystko co się działo w 2015 roku mam paragony..tfu to znaczy zdjęcia ;)  Bo jak fotografować pracę etatową, kompletnie nie związaną z tym co widzicie u mnie na blogu ? I jak fotografować codzienne obowiązki domowe ? ;p  To te złotówki, 10-cio złotowe banknoty, które nie postrzeżenie wydajemy a w ciągu roku tworzą małą fortunę ;)  Ważne jest jednak, żeby te wydatki przynosiły zyski a nie straty. Moje zużycie energii za 2015 rok jest ogromne, ale zyski co najmniej 2 razy większe :)  

Był bilans zamknięcia, będzie bilans otwarcia ;) i "biznes" plan na 2016. W moim prywatnym biznesie jest rozsądniejsze zużycie energii przede wszystkim ;). Nie jestem pewna czy mi się to uda, bo pomysłów w głowie tysiąc ;) Mam nadzieję, że ten rok dla mnie będzie równie kolorowy i różnorodny jak set-y zdjęć w tym wpisie :)  
Jeśli chcielibyście, żebym coś zmieniła w blogu, czegoś było więcej, czegoś mniej lub pojawiły się wpisy zupełnie innego rodzaju - piszcie. Mój blog czekają małe zmiany, więc dobrze jest wiedzieć jakie są oczekiwania czytelników ( nie tylko moje ;p ) 


Iza

2015-12-31

Sylwester w domu - DIY

Dziś ostatni dzień roku. Na blogach dużo podsumowań. Ja w tym roku nie będę robić żadnych bilansów bo i bez tego wiem, że działo się dużo i dużo dobrego. Odkąd pamiętam, każdy rok jest dla mnie intensywny i pełen niezapomnianych wydarzeń. Nie pamiętam kiedy ostatnio się nudziłam ;) Jednak ten rok pobił wszelkie rekordy. Zaowocowało to ogromnym zmęczeniem, dlatego w grudniu było mnie tu bardzo mało. Nagły domowy szpital przed Świętami ( panowie Y zostali rozłożeni przez rota wirusa) był dla mnie kropką nad i, wykończył mnie na tyle, że przez całe święta nie zrobiłam nawet 1 zdjęcia, i nie dałam rady złożyć Wam życzeń świątecznych na blogu. Trochę zrekompensowałam to na fan page i instagramie. Miałam jednak małe wyrzuty sumienia. Postanowiłam je trochę uciszyć i wrócić do Was jeszcze w tym roku z "wielką pompą" ;). Dziś będzie imprezowo :) Taki mamy dzień w końcu :) Ja przyznam się Wam, że jestem fanką piżamowych wieczorów tego dnia ;) tzn. trochę bojkotuję tą konieczność niezapomnianej imprezy sylwestrowej ;) Nie znaczy to, że imprez nie lubię ;) Jeśli nie spędzałabym tego dnia w wygodnych dresach;) to pewnie zrobiłabym domówkę. Jak tu zaglądacie, to wiecie, że miałaby ona odpowiednią oprawę ;) Dziś Wam pokażę moją propozycję :)  

Ten wieczór rządzi się swoimi prawami. Błysk musi być. Jeśli będziecie szukać różnych pomysłów na ten wieczór, 90% z nich znajdziecie w złocie. Bardzo często towarzyszą mu biel i czerń. I to jest piękne trio, ale mnie już trochę znudziło :). Postanowiłam zrobić imprezę z błyskiem, ale bardziej hmm... swojską ? Do złota dodałam stare drewno, jeans, sznurek jutowy i szary papier. Brzmi mało elegancko ? Tylko brzmi, bo według mnie to połączenie całkiem dobrze sprawdza się w taki wieczór jak dziś, a także przez cały karnawał :D 

Oczywiście, jak to u mnie bez DIY się nie obyło. Wyjątkowo jednak pokażę je Wam na koniec. Najpierw efekt końcowy :) Na pewno zauważycie, że użyłam dużo rzeczy z ostatniego wpisu z serii DIY, wiec można powiedzieć, że impreza naszpikowana jest pomysłami "zrób to sam". 








Konfetti to podstawa w Sylwestra ;) Nawet dodane do kostek lodu potrafi stworzyć magię :) 


Pomysł z obklejeniem drewnianych łyżeczek taśmą ozdobną pokazywałam Wam przy okazji urodzin Yosiela 2 lata temu. Tym razem taśma z brokatem. Bling, bling! ;) 


Najprostszy sposób na stworzenie magicznych sylwestrowych świeczników. Kieliszek, konfetti i .....woda ;) Aby złote drobinki trzymały się ścianek wystarczy zmoczyć wodą ścianki kieliszka. Konfetti idealnie przylega do szkła i trzyma się długo ( u mnie już 24h). 


Tealight-y i taśma brokatowa.Proste! ;) 








Jeśli nie straszne Wam sprzątanie konfetti polecam małe pakieciki z nimi dla gości ..do otwarcia o północy ;) Niech będzie magia ;) 

















Cyfry roku 2016 wycięłam z kartonu i obkleiłam brokatowym papierem ozdobnym. Do ramki przykleiłam sznurek jutowy tworząc kratkę. Na niej zamocowałam cyfry. Do wszystkiego użyłam dwustronnej piankowej taśmy klejącej. 




Mam nadzieję, że moja wersja sylwestrowej domówki przypadła Wam do gustu, lub chociaż część pomysłów. Jeśli nie zdążycie ich zrealizować dziś, macie jeszcze na to cały karnawał i następnego Sylwestra ;D. Jak zrobić jeszcze dwie dekoracje, które wykorzystałam na zdjęciach pokazuję Wam niżej. 


Girlandę zawieszoną na stole zrobiłam z tego samego papieru ozdobnego co cyfry roku 2016. (papier z Tiger). Dziurkaczem ozdobnym wycięłam dużą ilość kółek ( taki dziurkacz bardzo ułatwia pracę- polecam).  


Następnie kółka wysmarowałam klejem i przykleiłam do sznurka ( ja użyłam niebieskiego kordonka, żeby trochę zniknął na tle jeansowego obrusu).  Kółka przykleiłam dwustronnie. 


Moją ulubioną ozdobą imprezowego stołu są rozety. Nie skromnie powiem, że robiłam je pierwszy raz i efekt bardzo mi się podobał :D Z tego co się zorientowałam już po zrobieniu rozet, jest na nie kilka sposób. Ja zrobiłam je z dwóch kwadratów. Każdy z nich złożyłam w harmonijkę. Ważne jest, żeby zrobić to dokładnie.


Harmonijki składam na pół. W ten sposób zaznaczam długość ramienia rozety i wiem jak ją naciąć, by była w wersji ażurowej. Przy nacinaniu wzorów, wychodzi nam każdy nierówno złożony bok, który będzie utrudniał ładne i równe nacinanie.


Boki rozet można sklejać klejem, lub przy braku czasu, iść na łatwiznę jak ja i użyć zszywacza ;) 


Na sam koniec, środek rozety związałam drucikiem. Ułatwi  to, jej mocowanie do większej rozety lub miejsca w którym chcemy ją umieścić. 


Moje rozety zrobiłam z ozdobnych papierów i papieru pakowego :) Świetnie wyglądają razem, jeśli są w różnych rozmiarach. Fajna ozdoba nie tylko na karnawał :D 




Na koniec Moi Drodzy, chciałabym Wam życzyć, aby kolejny rok był pełen dobrych wrażeń, ludzi i emocji. Żeby upływający czas Was nie martwił, bo niósł będzie ze sobą wspaniałe wspomnienia i doświadczenia. Życzę Wam wielu pomysłów i możliwości ich realizacji. 
Do zobaczenia za rok ;) 



Iza